ZAKŁADKA LIVEObejrzyj gale na żywo korzystając z naszej zakładki live!

Roman Reigns – najbardziej nielubiany face ostatniej dekady

Przez ostatnie 2 lata Roman Reigns jest nieustannie hejtowany i buczany przez fanów mimo odgrywania dobrej postaci. Gdy choć odrobinę zaczyna się to zmieniać dzięki kilku dobrym pojedynkom byłego członka The Shield, Vince psuje to kolejnym wpychaniem go ludziom do gardeł. Tym właśnie jest wejście zawodnika z nr 30 w tegorocznym Royal Rumble Matchu. Przez taką zagrywkę ze strony Creative Teamu, mam nadzieję, będącą częścią większego planu, wrestler ponownie znalazł się pod ostrzałem. Boli mnie taki stan rzeczy, ponieważ osobiście go lubię.

Najbardziej obrywa się rzecz jasna samemu Reignsowi, a pretensje należy kierować przecież do szefostwa WWE. Postanowiłem więc poddać badaniu całą jego postać, rozkładając ją na części.

 

1Moveset

Gdy zapytamy przeciętnego fana, co mu najbardziej przeszkadza w Romanie Reignsie, najprawdopodobniej powie, że słaby moveset. Moim zdaniem jego zakres ruchów nie odstaje bardzo od innych czołowych gwiazd WWE. Obok finishera, singnature, ciosów, Clothesline’ów i Suplexa należy wymienić kilka różnych Powerbombów, Samoan Drop, Big Boot, Dropkick na krawędzi ringu, Slamy i Comeback. Czy tacy Sheamus, Bray Wyatt, lub Randy Orton wykonują więcej akcji?

 

Różnorodność ruchów Romana nie jest wybitnie duża, ale przesadą jest stwierdzenie, jakoby nie potrafił walczyć i był beznadziejnym wrestlerem.  Obijanie go przez większą część walki, a potem szybki powrót do żywych, Superman Punch i Spear mogą się nie podobać, ale bez przesady – gość w ringu nie odstaje od większości heavyweightów o jego rozmiarach. Rollins i Ambrose są mniejsi, a Cesaro i Cena fenomenalni.

 

 

2. Booking

Pozycja Reignsa w WWE jest bardzo wysoka, czego doświadczamy na każdym RAW i PPV tego brandu. Nie mogę nie zgodzić się z faktem, iż jest on bardzo mocno bookowany, ale czy aż za bardzo?

 

Wystarczy cofnąć się do nie tak odległych czasów, do roku 2014, kiedy to rozpadło się The Shield, Seth Rollins dołączył do Authority, a Dean Ambrose nieustannie próbował się na nim zemścić, aby przypomnieć sobie, jak kiedyś reagowało się na Romka. Po rozłamie grupy był on bardzo fajnym, kroczącym własną ścieżką face’em, nie zapominającym o tym, co jemu i jego najlepszemu przyjacielowi zrobił ich były zespołowy partner. Został nawet wybrany gwiazdą roku. Wygrywał i piął się po szczeblach kariery, zgarniając pop od publiczności…

 

…a potem przyszła wygrana w Royal Rumble Matchu 2015. Fani bardzo liczyli na Daniela Bryana, ewentualnie Deana lub Dolpha, a tymczasem dostali Romana Reignsa. Nikt chciał Samoanina w main evencie WrestleManii 31. W dodatku w międzyczasie pokonał on Bryana, broniąc swojego miejsca w tej walce. Logicznie niemożliwym było utrzymanie pozytywnej reakcji na kuzyna The Rocka, lecz WWE twardo robiło i robi z niego dobrego, samodzielnie walczącego bohatera. Kiedy w końcu dotrze do nich, że to świetny materiał na heelowego terminatora, a nie następnego Johna Cenę?!

 

3. Proma

Tu już wrestlera nie mogę obronić. Reigns za mikrofonem jest słaby, co widać, słychać i czuć. Nie powinien wygłaszać długich prom, czego na szczęście ostatnimi miesiącami nie obserwujemy. Znacznie lepiej prezentuje się w krótkich konfrontacjach słownych, zarówno w ringu, jak i na zapleczu.

 

Myślę, że takim jak on wypowiedzi narzucane są odgórnie, a jakąkolwiek swobodę w tym zakresie mają nieliczni. Nie wiem jednak, kto stoi za beznadziejnym „I’am not a good guy, I’am not a bad guy. I’m The Guy!”. Mam nadzieję, że to nie Romek taką petardę wymyślił. Mimo wszystko doceńmy starania zawodnika, poprawia się on w każdym zakresie i wypowiedzi nie są wyjątkiem. Kariery w Hollywood jednak nie zrobi.

 

4. Wygląd      

Federacja McMahona zarabia na zatrudnianych wrestlerach, więc jest on dla dyrekcji naprawdę ważny. W przypadku wziętego przeze mnie pod lupę zawodnika, działa on na jego korzyść. Gustuję tylko i wyłącznie w kobietach, ale Roman jest moim zdaniem przystojnym facetem. Vince takich lubi. W pro wrestlingu jak w modzie, prawda? Niektórzy jednak narzekają, że Reigns występuje w tym samym stroju od czasów debiutu w main rosterze. Zmieniał on swoją formę, wciąż jednak opierając się na czerni, długich spodniach i kamizelce. O ile wprowadzenie czegoś nowego do swojego wyglądu zwykle jest czymś pozytywnym, o tyle ciężko mi wyobrazić sobie Romana w krótkich majtkach lub spodenkach. Owszem, występował w nich na scenie niezależnej, ale teraz prezentuje się znacznie lepiej, a taki a nie inny strój pasuje mu idealnie.

 

Po przeanalizowaniu poszczególnych aspektów składających się na sukces opisywanego zawodnika, wykres prezentuje się następująco:

 

 

Jak długo Roman Reigns pozostanie facem, tak długo jego postać będzie dzielić fanów. Jedynie jako „ten zły” może podobać się każdemu. I nie jest to jego wina. WWE weszło na ruchome piaski z budowaniem jego postaci ok. 2 lata temu i cały czas w nich stoi, nie łapiąc się gałęzi z napisem „heel turn”. Roman za to czyni postępy i wykonuje swoją pracę znakomicie, jednocześnie nie mogąc iść do przodu ze swoim ringowym charakterem. Nie wiemy, co siedzi w głowie samego zainteresowanego, ale może on również chciałby tej zmiany.

 

Może po przeczytaniu tego felietonu niektórzy z Was zaczną bardziej przychylnym okiem patrzeć na „The Guya”. Nawet jeśli nie, jestem zadowolony z przedstawienia swojej opinii na ten burzliwy temat. Nie czuję się dobrze, gdy lubiany przeze mnie zawodnik jest hejtowany za wszystko co zrobi i mówi na antenie. On pewnie ma to gdzieś. Mam nadzieję, że ma.

 

 

 

Użyte znaki towarowe, loga oraz nazwy firm są własnością ich prawnych właścicieli, zostały wykorzystane tylko w celach informacyjnych i nie mogą być kopiowane bez zgody ich właścicieli.
Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/misae/public_html/wrestlespot.pl/wp-includes/functions.php on line 3783