WWE TLC 2017
ZAKŁADKA LIVEObejrzyj gale na żywo korzystając z naszej zakładki live!

Polish Meltzer: WWE Hell in a Cell 2017

WWE Hell in a Cell 2017 za nami! Czy gala sprostała oczekiwaniom? Śmiem twierdzić, że tak! Spodziewaliśmy się wysokiego poziomu po walkach w klatkach i dostaliśmy to, czego chcieliśmy. Były jednak również momenty, o których wolelibyśmy zapomnieć, ale o walce Jindera z Shinsuke nieco później. Zacznijmy od Pre-Show.

Kickoff Match:
Shelton Benjamin & Chad Gable vs The Hype Bros

Zaczynamy z grubej rury. Arena wypełniona niczym na SmackDown Live! Przyzwoita walka. Sporo technicznego, przyjemnego dla oka wrestlingu gdy w ringu znajdował się Zack Ryder i któryś z jego rywali. Mojo nie zawiódł, jednak oczekiwania w stosunku do niego nie są zbyt wygórowane.

Ocena: **1/2

Zwycięzcy: Chad Gable & Shelton Benjamin (10:24)

WWE SmackDown Live Tag Team Championships
Hell in a Cell Match
The New Day (c) vs The Usos

Dostaliśmy 22 minuty naprawdę świetnej walki! Te 2 teamy już wielokrotnie w tym roku mierzyły się ze sobą i musiały zrobić w tym pojedynku coś, aby zachować świeżość. I zrobili to! Oprócz klasycznego wrestlingu ujrzeliśmy w klatce takie „bronie” jak trąbki (które nie miały na imię Francesca), talerz, czy kajdanki! Czy była to ich najlepsza walka? Ciężko stwierdzić, bo każda z nich stała na bardzo wysokim poziomie. Co zawsze podoba mi się w meczach pomiędzy New Day a The Usos to brak niezliczonej ilości pinfalli. Oba teamy wolą skupiać się na swojej ofensywie, zamiast przykrywać swojego rywala za każdym razem, gdy jego plecy wylądują na macie. Dzięki temu każda próba przypięcia kończyła się naprawdę wiarygodnym nearfallem. Czeka nas rewanż… można tylko zgadywać, co wymyślą kolejnym razem!

Ocena: ****1/4
Zwycięzcy: The Usos (21:54)


Singles Match
Randy Orton vs Rusev

„(Un)Happy Rusev Day!” Na początku należy podkreślić, że panowie dostali więcej czasu niż 10 sekund, jest to więc jakiś postęp. W walce dominował Rusev, jednak jak mawia klasyk „It only takes one RKO…”. Walka oczywiście nie zbliżyła się poziomem do swoich poprzedników, jednak nie był to zły pojedynek. Żmija notuje kolejne zwycięstwo na PPV i odpracowuje swoje zszargane imię po
serii porażek z Jinderem Mahalem. Szkoda tylko, że ofarią tym razem był Rusev…

Ocena: **1/2
Zwycięzca: Randy Orton (11:19)

WWE United States Championship Match
Triple Threat Match
AJ Styles (c) vs Baron Corbin vs Tye Dillinger

Podczas Kickoffu do walki został dodany Tye Dillinger, który był od dłuższego czasu zamieszany w feud AJ’a i Barona. Uważam to za słuszną decyzję. Boli mnie tylko, że nie została ona podjęta tydzień temu na SmackDown Live. Co do samego pojedynku, to stał na przyzwoitym poziomie. Gdy w ringu znajdował się AJ i Tye, tempo gwałtownie przyspieszało, gdy dominował Lone Wolf, mieliśmy zwolnienie tempa i więcej walki pięściami. Obejrzeliśmy kilka ciekawych spotów, takich jak 450 Splash w wykonaniu AJ’a, jednak co ciekawe ani Baron Corbin, ani Tye Dillinger nie byli w stanie wykonać swoich akcji kończących. Obejrzeliśmy Phenomenal Forearm oraz 450 Splash od AJ’a i… to tyle. Jak więc zwycięzcą został Baron Corbin? Otóż było to zwycięstwo typowo heelowe – ukradł on Pinfall AJ’owi i przypiął Tye’a Dillingera po akcji wykonanej przez The Phenomenal One. Każdy z tej trójki mógł się wykazać tego wieczoru i miał swoje momenty w tej walce.

Ocena: ***3/4
Zwycięzca: Baron Corbin (19:20)

WWE SmackDown Women’s Championship Match
Natalya (c) vs Charlotte

Od samego początku byliśmy świadkami ofensywy w wykonaniu Natalyi. Mistrzyni kobiet skupiała się na nodze Charlotte i właśnie w ten sposób wyglądała większość tego pojedynku – ataki na nogi Charlotte. Córka Rica Flaira była w tarapatach, jednak w końcu przeszła do ataku i wykonała klasyczny dla niej Moonsault z narożnika. Gdy wydawało się, że akcja pojedynku w końcu się rozkręci… Natalya wzięła krzesło i zaatakowała swoją rywalkę. Po tych paniach mogliśmy spodziewać się czegoś więcej i zapewne to „więcej” dostaniemy w ich kolejnym pojedynku.

Ocena: **
Zwycięzca: Charlotte (12:13)


WWE Championship Match
Jinder Mahal (c) vs Shinsuke Nakamura

To nie był aż tak zły mecz. Staram się to sobie powtarzać w kółko i rzeczywiście chyba tak było. Ten pojedynek co prawda stał na wyższym poziomie niż ich pierwsze starcie na SummerSlam, jednak poprzeczka wcale nie wisiała wysoko. Obejrzeliśmy niemal klasyczną obronę tytułu przez Jindera Mahala – ingerencje braci Singh, odwrócenie uwagi sędziego i wykorzystanie dezorientacji zawodnika. Dlaczego niemal? Sędzia w końcu miał dość braci Singh i kazał im opuścić arenę, to jednak nie pomogło Japończykowi i Jinder obronił swój tytuł.

Ocena: **1/2
Zwycięzca: Jinder Mahal (12:03)


Singles Match
Bobby Roode vs Dolph Ziggler

Ten pojedynek odbył się po walce o tytuł WWE. I słusznie. Aktualnie większe emocje niż walka o tytuł wzbudziłby we mnie finał Pucharu Tymbarka pomiędzy Gryfem Wejherowo a Coco Jambo Warszawa. Zanim wspomnę o wydarzeniach mających miejsce w ringu, będę musiał napisać także o wejściach obu zawodników. Pierwszy pojawił się Roode, który w swoim stylu przy muzyce „Glorious” wszedł do ringu. Kolejny wchodzić miał Dolph – usłyszeliśmy „I’m here to show the world”, jednak muzyka ucichła i dopiero wtedy obejrzeliśmy Zigglera – idącego po rampie bez żadnego podkładu czy świateł. Co do samego pojedynku, sądzę, że mogliśmy oczekiwać od tej dwójki nieco więcej. Nie było to jednak nudne 12 minut. Obejrzeliśmy kilka ciekawych akcji i dość wyrównany pojedynek. Feud zapewne będzie toczył się dalej, gdyż sposób w jaki wygrał Bobby Roode nikogo nie zadowala (zwycięstwo odbyło się po serii nieudanych nearfalli z obu stron). Po gongu kończącym pojedynek, Dolph wykonał Famouser i zostawił Bobby’ego leżącego w ringu.

Ocena: **3/4
Zwycięzca: Bobby Roode

Hell in a Cell Falls Count Anywhere Match
Kevin Owens vs Shane McMahon

Cała podbudowa tego PPV opierała się na feudzie Shane’a McMahona i Kevina Owensa. Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę! Oczekiwania były wysokie i śmiało można stwierdzić, że Panowie nas nie zawiedli! 47 letni Shane wciąż rusza się lepiej niż niektórzy 31-latkowie naszpikowani sterydami mający przy swoim boku dwóch cruiserów w jaskrawych koszulach (wink wink). Shooting Star Press, Coast to Coast, skok z klatki – to wszystko wykonał komisarz SmackDown Live! Czapki z głów. Cały pojedynek trzymał w napięciu i do końca ciężko było wskazać zwycięzcę. Nawet w momentach gdy tempo walki siadało, a zawodnicy leżeli biorąc oddech,   nikt nie miał prawa narzekać na nudę. Dlaczego? Dlatego, że mieliśmy tutaj naprawdę solidny storytelling. Nikt nie wiedział, co może wydarzyć się za chwilę, a gdy zarówno Shane jak i KO znaleźli się na szczycie klatki, każdy tease niebezpiecznej akcji z ich strony, jak i każda niebezpieczna akcja powodowała coraz szerszy uśmiech na mojej twarzy. Wspomniałem wcześniej o skoku z klatki… no właśnie. Wspomniałem również o solidnym storytellingu. Solidny? W tym feudzie był on po prostu świetny, a nie solidny! Sami Zayn pomagający wygrać swojemu byłemu najlepszemu przyjacielowi, człowiekowi, który od kiedy trafili do WWE (trzymajmy się kayfabe 😉 ) jest dla niego śmiertelnym wrogiem… a jednak. Ta walka pokazała nam nie tylko świetne umiejętności ze strony obu zawodników, ale również przesłanie, że przyjaźń jest silniejsza niż nam się wydaje. Zwycięstwo heela w Main Evencie nie jest czymś, co uwielbia Vince McMahon, jednak właśnie takie smaczki jak Sami Zayn ratujący Kevina Owensa sprawiają, że jednak robi się ciepło na sercu. Zachęcam do obejrzenia tej walki. I może nie był to kaliber pokroju Okady i Omegi, jednak czy jest sens porównywać jedno starcie z drugim? Po prostu cieszmy się świetnym storytellingiem i poziomem walki, gdyż w WWE różnie z tym bywa.

Ocena: ****1/2
Zwycięzca: Kevin Owens (38:43)

Użyte znaki towarowe, loga oraz nazwy firm są własnością ich prawnych właścicieli, zostały wykorzystane tylko w celach informacyjnych i nie mogą być kopiowane bez zgody ich właścicieli.
Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/misae/public_html/wrestlespot.pl/wp-includes/functions.php on line 3721