WWE Hell in a Cell 2018
ZAKŁADKA LIVEObejrzyj gale na żywo korzystając z naszej zakładki live!

Fenomen NXT

Brand WWE z siedzibą na Florydzie, będący świetnym miejscem dla wielu młodych talentów i paru wielkich gwiazd, mogących świecić w nim pełnym blaskiem. Dostarcza nam blisko godzinne show w każdą czwartkową noc i kilka razy w roku gale TakeOver.

Mimo bycia jedynie zapleczem oraz podwładnym federacji McMahonów i oddawania jej najlepszych zawodników, utrzymuje stały wzrost jakości. Co sprawia, że krótsza, uboższa od RAW oraz SmackDown i nietransmitowana na żywo tygodniówka jest tak ciekawa? Zapraszam na analizę fenomenu NXT!

 

 

Creative Team

Creative Team „rozwojówki” spisuje się dużo lepiej od swojego odpowiednika w WWE. Wszystkie feudy pisane są na tyle dobrze, że przeciętny fan nie będzie miał im nic do zarzucenia. Potrafią być nieprzewidywalne, trwają odpowiednio długo i nie rozczarowują. Na docenienie zasługują też doskonałe, a przede wszystkim trafnie przyporządkowane gimmicki aktualnego mistrza Bobby’ego Roode’a, No Way Jose, czy umieszczonego na zdjęciu powyżej „The Perfect 10” Tye’a Dillingera. Nie sądzę, aby każdy z owych zawodników dostał go na własne życzenie. Gdyby „kreatywni” chcieli, aby Roode tańczył – tańczyłby. Gdyby widzieli w Dominikańczyku świetny materiał na heela – byłby nim.

Odpowiedzialny za wydarzenia na ekranie zespół spisuje się bez zarzutu, jednak prawdopodobnie by tak nie było bez jednego człowieka.

 

Triple H 

Każdy biznes do prawidłowego działania potrzebuje dobrego szefa. Triple H jest twórcą, głównym producentem oraz kreatorem NXT, dzięki czemu spokojnie można go nazwać jej ojcem i przypisać mu zasługi za obecny stan produktu. Mając decydujący głos w zarządzie nie ogranicza się tylko do podejmowania ostatecznych decyzji. Wyszukuje talenty, ściąga gwiazdy i promuje swoje dzieło poza USA. Prawdziwy lider!

Swoją pracą „Hunter” zdobywa ogromne uznanie wśród fanów, przez co głosy mówiące, że wysokie stanowisko zawdzięcza małżeństwu z córką właściciela nie przebiją się przez wiwatujący tłum. Mało tego – spora część WWE Universe chciałaby, aby to 14-krotny World Champion, o którego karierze więcej możecie przeczytać tutaj, władał storyline’ami w głównym rosterze zamiast Vince’a. Na to jeszcze przyjdzie czas. Na razie jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.

 

TakeOvery

Nie trzeba daleko sięgać, aby znaleźć PPV RAW lub SmackDown pozostawiające wiele do życzenia. Z wyjątkiem paru okresów, np. WrestleManii czy Survivor Series, dostajemy dwie takie gale w miesiącu. Taka częstotliwość działa niekorzystnie na ich poziom. Często są wypchane niepotrzebnymi i nieuzasadnionymi walkami, jak miało to miejsce niedawno na Fastlane. Teraz popatrzmy na TakeOvery NXT: nie są organizowane tak często, w związku z czym mogą zostać staranniej przygotowane. Efekt? Nie pamiętam, żeby którakolwiek z odbywających się na nich walk była niechciana przez publikę, lub wypadła naprawdę słabo. Kobiety wykręcają pojedynki lepsze od byłej już dywizji Div, walki Tag Teamowe kandydują do najlepszych w roku, a znane z występów na scenie niezależnej gwiazdy potwierdzają swoją markę tworząc godne zapamiętania main eventy. To wszystko składa się na bardzo dobrą kartę każdego PPV spod szyldu NXT. Oglądając TakeOver możemy być pewni świetnego wrestlingu oraz braku zawodu.

 

Roster

Pisałem, że każdy biznes potrzebuje dobrego szefa, ale co on mógłby zrobić bez odpowiednich pracowników? Obecny roster jest mocny i znakomicie wyważony. Jak już wspominałem, znajdują się w nim zarówno znane nazwiska, jak i młode talenty. Dla jednych i drugich wspólna praca niesie za sobą same korzyści. Mniej doświadczeni wiele się nauczą od starszych zawodników, a tym łatwiej będzie nie „zestarzeć się ringowo” i utrzymać na piedestale. Czyni to z NXT znakomitą platformę rozwojową oraz skocznię do WWE. Wystarczy spojrzeć na Samiego Zayna, Kevina Owensa, kandydata do Tytułu Interkontynentalnego Barona Corbina, pokonującego Romana Reignsa Samoa Joe i mistrza Cruiserweight Neville’a. Wszyscy wymienieni panowie sprawdzili się w Full Sail University i obecnie cieszą się ciągłymi występami w głównym rosterze. Obecnie prawdopodobny wydaje się awans Shinsuke Nakamury, Dillingera oraz The Revival, jednak nie wiadomo, kiedy miałoby to nastąpić. Oczywiście przypadki Bo Dallasa, Apollo Crewsa, czy Adama Rose’a są mniej szczęśliwe, ale trzeba się z tym liczyć chcąc zrobić w sporcie karierę.

 

Publiczność

Każdy kto ogląda wrestling wie, jak ważną rolę odgrywa w nim publiczność. Wywołanie żywiołowej reakcji wśród fanów wprowadza show na wyższy level. NXT w przeciwieństwie do głównego rosteru nie podróżuje w każdym tygodniu po całych Stanach Zjednoczonych, lecz większość odcinków nagrywa w Orlando. Teoretycznie ciągła obecność w jednym mieście mogłaby negatywnie wpłynąć na energiczność trybun, jednak nic bardziej mylnego. NXT Universe tworzy wyśmienitą i radosną wrestlingową atmosferę, eksplodującą chociażby podczas wejść niektórych zawodników. Publiczność każdego RAW lub SmackDown różni się od siebie. NXT zaś wraz z mniejszą salą utrzymuje przynajmniej niewielką kameralność.

 

Długość tygodniówek

RAW bardzo traci na długim, trzygodzinnym formacie. Z całym szacunkiem dla świetnego brandu Shane’a i Daniela Bryana, ale to właśnie na zbyt długi czas trwania odcinka zrzuciłbym winę za większą oglądalność dwugodzinnego SmackDown. Bez problemu można obejrzeć je w całości, tymczasem najważniejsze, flagowe show dla wielu jest zwyczajnie za długie.

Ciężko porównywać tutaj, jak już pisałem krótszy, uboższy oraz nietransmitowany na żywo produkt z Orlando, jednak mimo tych przeciwności w obecności starszych od siebie nie chowa on głowy w piasek. Wręcz przeciwnie – wypina pierś do przodu, gdyż nie ma się czego wstydzić. Trwająca 50-60 min przeciętna żółta tygodniówka jest w całości zapełniona ciekawymi spotami, wywiadami, brawlami i przede wszystkim walkami. Nic nie jest tu wydłużane w celu zapełnienia czasu antenowego. Nic.

 

 

Przy utrzymaniu obecnego progresu za parę lat brand Triple H’a mógłby być konkurencją dla „starszych braci”. Mógłby, ponieważ gdy tylko zacznie tak wysoko aspirować, zostanie przypilnowany przez federację. Nikt nie może zagrozić najważniejszej, czerwonej części biznesu, co pokazuje sytuacja The Undertakera. W zeszłym roku mówił, że SmackDown to jego dom, spekulowano o starciu z Ceną na WrestleManii. Potem wyszło ono na prowadzenie w oglądalności i ktoś taki jak „Grabarz” został wykorzystany do przywrócenia porządku.

Z NXT kiedyś na pewno odejdzie Nakamura, pewnie też Bobby, Tye, Revival, jednak zawodnicy pokroju No Way Jose, Rodericka Stronga, Ericka Younga i Kassiusa Ohno mogą przewodzić mu przez następne lata i rywalizować o tytuł. Przyjdą również kolejni chętni do pracy tak blisko wrestlingowego potentata.

Oglądajmy NXT ciesząc się nim oraz tym, co kochamy. Daje nam potrzebne odświeżenie przy długim i powtarzalnym, a jednocześnie zbyt ważnym do pomijania RAW. Może niebawem będzie brało udział w drafcie? Wtedy bardzo zyskałoby na i tak już wysokiej wartości.

Użyte znaki towarowe, loga oraz nazwy firm są własnością ich prawnych właścicieli, zostały wykorzystane tylko w celach informacyjnych i nie mogą być kopiowane bez zgody ich właścicieli.
Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/misae/public_html/wrestlespot.pl/wp-includes/functions.php on line 3743